| Paweł Osik w Rzeczpospolitej: Trybunał w Strasburgu bada problem listy Wildsteina |
|
|
|
| piątek, 09 stycznia 2009 02:00 | |||
Paweł Osik w Rzeczpospolitej: „Trybunał w Strasburgu bada problem listy Wildsteina"Europejski Trybunał Praw Człowieka zakomunikował rządowi RP pierwszą skargę złożoną przez osobę, której dane znalazły się w stworzonym przez IPN w 2004 r. katalogu funkcjonariuszy, współpracowników i kandydatów na współpracowników organów bezpieczeństwa państwa oraz innych osób (w Internecie funkcjonuje jako tzw. lista Wildsteina). Warto wskazać, że zakomunikowanie skargi nastąpiło po upływie trzech miesięcy od jej wniesienia (skarga nr 43932/08 z 29 lipca 2008 r.). W świetle wieloletniej praktyki rozpoznawania spraw przez Trybunał jest to sytuacja zupełnie wyjątkowa. Skarżąca trzykrotnie ubiegała się w IPN o dostęp do dotyczących jej dokumentów. W 2001 r. wystąpiła o przyznanie statusu pokrzywdzonego, był to wówczas jedyny sposób uzyskania dostępu do dokumentów. W 2004 r. IPN odmówił jego przyznania. Następny wniosek złożyła w 2006 r. po wyroku TK z 26 października 2005 r., sygn. K 31/04, który otworzył drogę dostępu do dokumentów na podstawie bezpośrednio stosowanego art. 51 ust. 3 konstytucji. Skarżącej udostępniono akta, ale nie wszystkie. Trzeci wniosek złożyła w 2007 r. po dużej nowelizacji ustawy o IPN. Tym razem IPN odmówił udostępnienia trzech dokumentów. W 2005 r. skarżąca znalazła swoje dane na liście Wildsteina. Wyrok TK z 11 maja 2007 r., sygn. K 2/07, znacznie rozszerzył krąg uprawnionych do wszczęcia tzw. postępowania autolustracyjnego. Obecnie ubiegać może się o to każdy publicznie pomówiony o służbę, pracę lub współpracę z organami bezpieczeństwa, niezależnie od tego, czy kiedykolwiek sprawował funkcję publiczną. W postępowaniu tym sąd bada zgodność z prawdą oświadczenia złożonego przez pomówionego. Wcześniej były ogromne problemy z instrumentami ochrony osób wymienionych na liście. Podstawowy to pytanie, kogo pozwać o naruszenie dóbr osobistych bądź oskarżyć o zniesławienie - Skarb Państwa reprezentowany przez prezesa IPN, Bronisława Wildsteina czy może administratorów stron internetowych, na których zamieszczona jest lista. Procedura autolustracyjna wydawała się szansą na ostateczne rozwiązanie problemu. Z możliwości tej chciała skorzystać skarżąca. Wniosła o wszczęcie postępowania lustracyjnego i złożyła oświadczenie zaprzeczające pracy, służbie i współpracy z organami bezpieczeństwa, wskazując, iż została publicznie pomówiona o współpracę poprzez zamieszczenie jej danych na liście Wildsteina, funkcjonującej w społecznej świadomości jako „lista agentów". Zarówno Sąd Okręgowy w Warszawie, jak i Sąd Apelacyjny w Warszawie uznały jednak, iż zamieszczenie danych osobowych na liście Wildsteina nie jest publicznym pomówieniem. W skardze do Trybunału w Strasburgu skarżąca zarzuciła władzom polskim naruszenie art. 8 europejskiej konwencji praw człowieka poprzez dopuszczenie do wycieku i publikacji listy z nazwiskami osób, o których informacje znajdują się w materiałach archiwalnych, a następnie niepodjęcie należytych działań w celu powszechnego wyjaśnienia charakteru listy i znaczenia zamieszczenia na niej nazwiska jednostki, co stanowiło naruszenie prawa do ochrony życia prywatnego skarżącej, która nigdy nie pełniła funkcji publicznej. Zarzuciła również naruszenie art. 8 konwencji poprzez niezapewnienie skarżącej dostępu do całości dotyczących jej dokumentów komunistycznych służb specjalnych, a ponadto art. 13 w związku z art. 8 konwencji poprzez niezapewnienie jej skutecznego środka ochrony prawa do poszanowania życia prywatnego w sytuacji upublicznienia tzw. listy Wildsteina - w ocenie skarżącej - w postaci postępowania lustracyjnego. Trybunał w zakomunikowanej skardze zwrócił się do rządu RP z pytaniem, czy w tej sprawie doszło do naruszenia prawa do poszanowania życia prywatnego oraz czy państwo wywiązało się z pozytywnego obowiązku zapewnienia skarżącej realizacji tego prawa w związku z nieudostępnieniem jej wszystkich dotyczących jej dokumentów po publikacji jej nazwiska na liście Wildsteina. Trybunał pyta również, czy prawo krajowe zapewniało skarżącej skuteczne środki ochrony, gdy naruszono prawo do poszanowania życia prywatnego poprzez publikację listy, a odmówiono wszczęcia postępowania lustracyjnego oraz dostępu do wszystkich dotyczących skarżącej dokumentów. Warto poczekać na argumentację rządu RP w tej sprawie i na rozstrzygnięcie Trybunału. Bez wątpienia będzie to precedensowy wyrok mający znaczenie dla wielu osób w podobnej sytuacji. Źródło: Rzeczpospolita (9 stycznia 2009)
|








