|
|
|
| czwartek, 10 grudnia 2009 19:00 | |||
gk24.pl: „Poseł Jan Kuriata dochodzi sprawiedliwości. «Potraktowano mnie jak szmatę»”Potraktowano mnie jak szmatę. To są kłamstwa - tracąc nerwy komentował dzisiaj Jan Kuriata opinie dwóch biegłych historyków, których opinię na temat ewentualnej współpracy parlamentarzysty z SB wysłuchali sędziowie. Od kilku miesięcy sędziowie koszalińskiego Sądu Okręgowego czekali na opinię biegłych z Instytutu Pamięci Narodowej. W tym czasie do sprawy, jako obserwator, włączyła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Paweł Osik, koordynator programu "Prawa człowieka a rozliczenia z przeszłością" z uwagą przysłuchiwał się wyjaśnieniom historyków. Mecenas Elżbieta Nowak uważała, że dla bezstronności oceny lepiej by się stało, gdyby opinię wydał niezależny naukowiec, np. historyk uniwersytecki. Przed sądem stanęli jednak dwaj historycy, których zadaniem była ocena czy zgromadzony materiał dowodowy uprawnia do stwierdzenia, że poseł PO Jan Kuriata, to TW "Piotr" i w jakim zakresie współpracował z SB. - Tak! - zdecydowanie stwierdzili biegli. - Można je uznać za pomocne, choć śladów ich dalszego wykorzystywania nie znaleźliśmy! - przyznali. Poseł zarzucił kłamstwo biegłym. Tłumaczył, że kłopoty zdrowotne zmusiły go do przedłużenia pobytu. Dowodem jest dokumentacja lekarska. Po powrocie spotkały go z tego powodu represje. Takie szykany nie mogły spotkać tajnego współpracownika – przekonywał Sprawa ewentualnej współpracy posła PO wypłynęła w 2007 roku, po ujawnieniu katalogów IPN. Okazało się, że Instytut uważa koszalińskiego parlamentarzystę za tajnego współpracownika SB, który miał pseudonim "Piotr". Poseł uważa się za ofiarę esbeków. (ces)
Źródło: gk.24.pl (10 grudnia 2009)
|








