Gazeta Wyborcza - Poznań: "Lustracja Libickiego: Esbecy wezwani do sądu"
Zamiast szybkiego orzeczenia wezwanie do sądu dla byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Tak rozpoczął się proces lustracyjny Marcina Libickiego.
Podczas wczorajszej rozprawy Libicki złożył krótkie oświadczenie, że nigdy ze służbami bezpieczeństwa PRL nie współpracował. Podkreślił również, że w trakcie swojej działalności publicznej od 1991 r. był wielokrotnie sprawdzany w sprawie ewentualnej współpracy, m.in. przez Rzecznika Interesu publicznego oraz IPN.
- To, że stoję tutaj przed sądem, wynika z mojej własnej decyzji, spowodowanej niesprawiedliwymi atakami medialnymi, w których przedstawiono nierzetelną analizę materiałów archiwalnych - stwierdził.
Proces ruszył na wniosek Libickiego, który poczuł się zniesławiony publikacjami Polski. Głosu Wielkopolskiego, sugerującymi, a w jednym przypadku nawet określającymi go jako kontakt operacyjny wywiadu PRL (choć wszystko wskazuje na to, że esbecy próbowali go pozyskać na tzw. kontakt obywatelski).
Na wniosek prokuratora z IPN, sąd i były europoseł zapoznali się z nowymi dokumentami opisanymi w grudniu przez Polskę. Wynika z nich, że próba zwerbowania Libickiego w latach 60. na tajnego współpracownika nie powiodła się. - Te dokumenty w żaden sposób nie zmieniają stanowiska biura lustracyjnego - powiedział nam prokurator IPN.
Biuro wnioskuje o uznanie oświadczenia lustracyjnego Libickiego za prawdziwe.
Mimo to sąd wezwał na kolejną rozprawę trzech byłych funkcjonariuszy SB, których nazwiska przewijają się w esbeckich dokumentach dotyczących Libickiego. - W celu ustalenia charakteru kontaktów SB z osobą o inicjałach LM. Przesłuchanie tych osób jest konieczne do oceny źródeł, przedstawionych przez IPN - uzasadnił sędzia. Pod skrótem LM występuje Libicki w materiałach z lat 60.
Były europoseł wydawał się zaskoczony tą decyzją, bo spodziewał się, że po korzystnym dla niego stanowisku biura lustracyjnego IPN, proces zakończy się szybko.
Przysłuchujący się rozprawie Paweł Osik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (która bierze udział w procesie jako przedstawiciel społeczny) skomentował: - Myślę, że sąd w ten sposób się zabezpiecza, by nie narazić się na zarzut, iż nie dopełnił wszelkich procedur.
Następna rozprawa: 19 lutego.
Piotr Bojarski
źródło: Gazeta Wyborcza - Poznań (7 stycznia 2010 r.)