| "Gazeta Wyborcza Częstochowa": Ofiara lustracji i gorliwości rektora |
|
|
|
| środa, 21 maja 2008 17:52 | |
"Gazeta Wyborcza Częstochowa": Ofiara lustracji i gorliwości rektoraW sierpniu minie 30 lat jak Alfred Egeman rozpoczął pracę w studium wychowania fizycznego Politechniki Częstochowskiej. Ostatniego września miał odejść na emeryturę. Na zakończenie zawodowej kariery padł ofiarą ustawy lustracyjnej. Teraz nie należy mu się nawet odprawa emerytalna, bo został zwolniony dyscyplinarnie. Rektor PCz January Bień (w poprzedniej kadencji parlamentu senator SLD- przyp. red.) już 21 marca wezwał swych podwładnych do złożenia oświadczeń lustracyjnych. Alfred Egeman był jedynym pracownikiem częstochowskiej uczelni, który tego nie uczynił. - Mam dość państwa, które wymyśla mi od wykształciuchów i łże-elit - tłumaczy swoją decyzję. - Postanowiłem nie dać się upokorzyć. Dodatkowo motywował mnie zapamiętany na całe życie obrazek z dzieciństwa - tata wywlekany z domu przez UB. Za niesubordynację rektor Bień pozbawił go funkcji publicznej, czyli stanowiska starszego wykładowcy. Razem z pismem informującym o tej decyzji w kopercie znalazł świadectwo pracy ze zwolnieniem dyscyplinarnym od 20 kwietnia, czyli dnia, w którym mijał termin złożenia oświadczenia. - Żeby było śmieszniej już po tej dacie uczelnia wystawiła mi delegację, bym z dwoma grupami studentów pojechał na kilkudniową turystyczną wyprawę w rejon Wisły. W ten sposób ci, którzy nie uczęszczali na zajęcia w ciągu roku, zaliczali semestr. Czyli byłem w pracy, choć nie byłem już pracownikiem uczelni. Pismo od rektora przeczytałem dopiero 3 maja, po powrocie do domu. Pojechał na uczelnię, spotkał się ze studentami i próbował im wytłumaczyć, dlaczego zajęć nie będzie. - Od mojego bezpośredniego przełożonego usłyszałem, że nie mam wstępu do studium, bo pan rektor sobie tego nie życzy. Danuta Kulesza, rzecznik Politechniki: - Pan rektor zwalniając pracownika postąpił zgodnie z prawem. Takie konsekwencje za niezłożenie oświadczenia przewidywała ustawa lustracyjna, a pan Egeman został o tym poinformowany. Co teraz? - U radcy prawnego leży wniosek o przywrócenie go do pracy - informuje Kulesza. Wniosek złożył sam Egeman i teraz czeka na odpowiedź rektora. Jeśli nie uzyska satysfakcjonującej, będzie walczył dalej. - Powinien wystąpić do Sądu Pracy. Skoro Trybunał Konstytucyjny zwolnił starszych wykładowców z obowiązku lustracyjnego, sąd powinien przywrócić go do pracy, na poprzednio zajmowane stanowisko - informuje Mikołaj Pietrzak, który w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka kieruje programem "Prawa człowieka a rozliczanie z przeszłością". Przedstawiciele fundacji nazywają go programem pomocy ofiarom lustracji i raportu WSI. Zaangażowani w program gromadzą informacje o poszkodowanych przez nie, a w niektórych wypadkach udzielają takim osobom pomocy prawnej. Przypadek Egemana to jedyny znany Fundacji przykład pracownika uczelni, który stracił pracę przez lustrację. Na pewno się nim zainteresujemy, a jeśli będzie potrzebna pomoc, postaramy się jej udzielić -zapewnia Pietrzak.- Słyszeliśmy jeszcze od dwóch profesorach z Warszawy, ale tej informacji nie udało się potwierdzić. Wiele osób, szczególnie wykształconych, zwlekało do ostatniej chwili z wysłaniem do podwładnych wezwania do wypełnienia oświadczenia lustracyjnego. Wiadomo było, że jest wiele niejasności, a ustawa została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. Rektor Politechniki Częstochowskiej wykazał się wielka gorliwością w wypełnianiu ustawy. Na wielu polskich uczelniach było jednak podobnie. Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa (17.05.2007)
|








