Gazeta Wyborcza Częstochowa: Ofiara lustracji do dziś nie ma odszkodowania
Marek Mamoń 2008-08-12
Sąd Najwyższy zajmie się głośną sprawą Alfreda Egemana, wykładowcy wyrzuconego z
Politechniki Częstochowskiej za niezłożenie oświadczenia lustracyjnego. Uczelnia odwołała się
po raz kolejny
- Czuję ulgę, ale przez moment myślałem, że żyję w kraju Orwella - mówił w październiku ubiegłego
roku Alfred Egeman, gdy sąd nakazał wypłacić PCz odszkodowanie za dyscyplinarne wyrzucenie go z
pracy, bo nie złożył oświadczenia lustracyjnego. Dziś wie, że jego optymizm był przedwczesny: -
Dostałem tylko zwrot kosztów sądowych, wyrok do dziś nie jest prawomocny. Na szczęście mam z
czego żyć, bo jestem już emerytem - mówił nam wczoraj.
O Egemanie cała Polska usłyszała w maju ubiegłego roku, gdy jego pozew trafił do sądu pracy. Rektor
Politechniki January Bień pozbawił starszego wykładowcę w Studium Wychowania Fizycznego funkcji
publicznej i wyrzucił dyscyplinarnie pół roku przed emeryturą. Egeman stracił równocześnie pracę i
uprawnienia do odprawy emerytalnej. Był jedynym w Polsce pracownikiem uczelni wyrzuconym
dyscyplinarnie z mocy przepisów lustracyjnych. Władze uczelni utrzymywały, że nie mogą tego cofnąć -
nawet gdy Trybunał Konstytucyjny uznał, że starsi wykładowcy nie podlegają lustracji. Sprawą
zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Mec. Mikołaj Pietrzak został pełnomocnikiem
Egemana przed sądem pracy. Wyrzucony pracownik zażądał od uczelni ponad 21 tys. zł
odszkodowania, 3,8 tys. zł odprawy emerytalnej i sprostowania świadectwa pracy. Wygrał.
Czytaj dalej »
Jednak z powodu uporu Politechniki bezprecedensowa sprawa nie skończyła się do tej pory. Uczelnia
odwołała się najpierw do sądu okręgowego (apelacja odrzucona), a potem do Sądu Najwyższego. -
Termin rozpatrzenia zażalenia wyznaczono na 17 września - poinformowała nas we wtorek Teresa
Pyźlak z zespołu prasowego SN.
- Nie wiem, skąd upór władz uczelni, w której przepracowałem 35 lat - mówi Egeman. - Przecież z
publicznych pieniędzy będą musieli mi zapłacić odsetki. Nie wyobrażam sobie, abym tę sprawę
przegrał.
Wczoraj na PCz nie było nikogo, kto mógłby wyjaśnić postępowanie uczelni. Rzeczniczka Politechniki
jest na L4, władze - na wakacjach.
Paweł Osik z Fundacji Praw Człowieka zapewnił nas, że sprawą Egemana będą zajmować się do końca.
Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
|